I nagle zrozumiała dlaczego tak często było w niej tyle złości.

Zrozumiała, że to nie jest tak, że coś jest z nią nie tak, czy ona jest zła, ale raczej- tylko tak, nieświadomie- fakt, ale jednak- próbowała się broić, dbać o swoją przestrzeń i o siebie.

Zrozumiała, że jej złość była ściśle powiązana z tym, że tak często czuła się osaczona, napierana- zupełnie jakby ciągle tuż obok czyhał na nią natrętny złodziej jej uwagi.

Kobieta, która w dzieciństwie doświadczała niedojrzałego emocjonalnie domu- prócz całego spektrum różnych mechanizmów nieświadomości- mogła doświadczać też sytuacji, w których ktoś (najczęściej rodzic)- w narzucający sposób wymuszał oddanie mu uwagi.

Być może ten schemat trwa do dziś…

Już jako dorosła kobieta, masz swoje życie, swoją codzienność, ale telefon rodzica musi być wciąż priorytetem. Musisz odebrać, bo inaczej- możesz spotkać się z jego niezadowoleniem, będziesz wprowadzona w poczucie winy, bombardowana kolejnymi wiadomościami, będziesz czuła presję, konieczność odpowiedzenia.

W dzieciństwie już- nauczono cię, że natychmiastowe oddanie swojego czasu i uwagi- jest wymagane zawsze, gdy tylko dorosły o to zabiega.

Dziś ten schemat jest kontynuowany. Jakbyś wciąż była tą małą, poddaną dziewczynką, jakbyś nie miała nic do powiedzenia, bo przecież dorosła osoba ma coś do zakomunikowania- musisz słuchać, inaczej przecież byłoby niegrzecznie, nie wypada.

Najlepsze jest to, że najczęściej w celu przekazania błahych kwestii- osaczają cię jakby była to sprawa najwyższej rangi.

Jakby się waliło i paliło

Jakby wszystko było ważniejsza niż ty i twoje życie, twoje sprawy

To nic, że teraz możesz nie mieć ochoty czy czasu, by rozmawiać – rodzicowi odmówić nie wypada i do tego- ten lęk, że jeśli tego nie zrobisz, to spotkasz się z jego niezadowoleniem.

Tak długo, jak będziemy czuć się  zobowiązani do bycia na każde zawołanie rodzica- tak długo pozostaniemy w trybie wiecznie umniejszanego, zobowiązanego do bycia w pierwszej kolejności dla innych, wystraszonego dziecka.

Dziecko przejawia się wówczas nie tylko w kontakcie z rodzicem, ale z każdym innym człowiekiem. To dlatego tak często czujemy dyskomfort w obecności różnych ludzi- zwłaszcza tych, którzy mają pewien rozpoznawalny status społeczny- jak lekarz, wykładowca, urzędnik. Ludzie Ci, z racji wykonywanego zawodu- kojarzą się z sylwetką kogoś, kto wie lepiej, komu trzeba oddać całą uwagę, przy kim należy się odpowiednio zachowywać. Zupełnie jak przy rodzicu.

Kobieta, która czuje, że jest w jej życiu presja, by oddawać całą swoją uwagę na zawołanie- nie może czuć się dobrze, nie może prosperować i śmiało zaznaczać swej obecności w świecie. Czuje, że musi się kurczyć, pochylać, kłonić. Oczywiście, nie jest tego świadoma. Nie wie dlaczego w niej ta złość, dlaczego często staje w roli ofiary, dlaczego inni wciąż od niej czegoś chcą. Ma tego dość, ale nie wiem co i jak mogłaby zmienić, by czuć się dobrze.

Coś tak niepozornego, zdawałoby się, jak jeden, nie przestający dzwonić- telefon. A jednak- jeśli odpowiadamy na niego w poczuciu powinności, a nie z czystej chęci- jest świadectwem tego, że czujemy się zobowiązani, umniejszeni i żyjemy pod presją rodzica bądź jego otaczających nas w codziennym życiu sylwetek.

Jedynym wyjściem z tej piwnicy bezsilności jest rozpoznanie tego, co się dzieje – tak realistycznie, bez upiększania, dorabiania teorii- po prostu zobacz co się dzieje, jak naprawdę jest.

I z tego miejsca- w rozpoznaniu, że mamy wybór- uczymy się być przede wszystkim dla siebie, czasem odmawiać, czasem mówić ‘nie’, nie reagować- gdy tak aktualnie czujemy.

Nawyk w nas będzie nas usilnie przekonywać, że tak nie można, będzie próbować nas wciągnąć w stary tryb funkcjonowania.

Jednak Ty- wybierając siebie, swój czas, preferencje, rozpoznając wartość samej siebie i to, że jesteś tak samo warta jak każdy inny w tym świecie- w lęku, wstydzie, niepewności- mówisz ‘nie’, by zadbać o siebie i swoje samopoczucie.

I wiesz, co jest w tym najlepsze?

Logika sugeruje, że gdy wybierzemy siebie- to świat się  od nas odwróci, skrytykuje nas, przestanie lubić.

Tymczasem- życie kocha prawdę i choć z pewnością nie wszystkim będzie to na rękę i niektórzy zareagują złością.  To jednak, koniec końców- my, będziemy czuć się o niebo lepiej, pozostaniemy w kontakcie ze swoją siłą wyboru, a świat- poczuje naszą spójność i przyjmie nas, jak nigdy wcześniej. Bo życie kocha i wynagradza prawdę.

Bo bycie w swojej prawdzie to bycie w kompletności, lekkości, przepływie.

Warto więc wybrać siebie. Warto czasem zignorować ten wciąż dzwoniący telefon. No warto.

——–♡♡♡

Już 15 czerwca premiera mojej nowej książki ’Kobieta Kompletna. Przestań szukać szczęścia, bądź szczęśliwa'.

Możesz już teraz zamówić ją w przedpremierowej promocji Empiku klikając w link tytułu książki ⬆️⬆️⬆️